W numerze

Od redakcji

Prawie pół wieku.

 

Trójka - bywalcom wyścigów konnych może się kojarzyć z rodzajem zakładu; trzeba wytypować trzy pierwsze konie w gonitwie. Trzy - kiedyś w skokach przez przeszkody tyle punktów karnych otrzymywał zawodnik za pierwsze nieposłuszeństwo konia, ale teraz za ten błąd jest tyle samo co za zrzutkę, czyli 4. Trojka - znana z piosenki, znana z obrazów malarzy, znana z historii Rosji i naszych kresów wschodnich, bo dziś w życiu codziennym trudno spotkać zaprzęg o charakterystyczej konfiguracji koni: w  środku, pod dugą (kto wie dziś co to jest &uot;duga&uot;?) rysak, a po bokach konie w galopie.
 
A trzy trójki, czyli 333? Te cyferki na okładce naszego pisma oznaczaj, że KOŃ POLSKI ukazał się już po raz 333. Za tą liczbą kryje się 46 lat ukazywania się czasopisma hipologicznego, które przez wiele lat było najpierw kwartalnikiem, potem dwumiesięcznikiem, a teraz ukazuje się co miesiąc. Blisko pół wieku. W życiu człowieka zaledwie jedno pokolenie, a zmiany ogromne. KOŃ POLSKI zaczął się regularnie ukazywać od 1966 r., kiedy mieliśmy ustrój sprawiedliwości społecznej, czyli socjalizm, na czele partii (a zarazem państwa) stał towarzysz Wiesław, w państwowej hodowli obowizywał model konia &uot;wszechstronnie użytkowego&uot;, czyli takiego, który miał się nadawać zarówno do pługa, jak i pod wierzch. Sport jeździecki uprawiany był głównie przez pracowników (i ich dzieci) stad ogierów i stadnin koni oraz w nielicznych klubach wojskowych. Prywatnych koni w sporcie jeździeckim praktycznie nie było, a w miastach trudno było znaleźć miejsce, gdzie można byłoby się nauczyć jeździć konno. Pojęcie sklepu jeździeckiego było nieznane.
 
A jak jest teraz - wszyscy wiemy. Wystarczy się rozejrzeć dookoła. KOŃ POLSKI towarzyszył tym zmianom, rejestrował je, był miejscem, gdzie można się było wypowiedzieć na temat przyszłości. I to się nie zmieni. Nadal będziemy towarzyszyć hipologicznej rzeczywistości i jej zmianom, bo te będą niewątpliwie następować. Taka jest logika i dynamika życia człowieka jako gatunku. Cały czas zmienia wszystko wokół siebie, a tempo tych zmian jest coraz szybsze. Nasze pismo będzie im towarzyszyć, co najmniej przez kolejne 333 numery.
 
Marek Szewczyk
Redaktor Naczelny