|
































 


 |
|

|
|
W
NUMERZE MIĘDZY INNYMI:
|
|
|
Veni,
Vidi...Vici!
Izabella
Pawelec-Zawadzka
|
|
XXXI
Polski Narodowy Pokaz Koni Arabskich mamy już
dawno za sobą, pustynny piasek zasypał ślady
podków na janowskich błoniach, a jednak przeżywane
w sierpniu emocje są ciągle świeże, tym
bardziej, że przypominają o nich także bieżące
wydarzenia. Z całą mocą twierdzę, że Polska
ma najwspanialsze klacze pod słońcem, a żeński
materiał genetyczny mamy najlepszy na świecie.
Widoku
stojących w ringu klaczy, oczekujących na
werdykt sędziów i słów Ani Stojanowskiej: "Czempionką
Polski Klaczy Starszych 2009 jest...", nie
zapomnę do końca życia. Osiem gracji, jak
magiczny krąg -
kwintesencja żeńskości, piękna, harmonii, słodyczy
i emanacja czegoś cudownie ulotnego, kiedy to
wzruszenie zapiera dech. Wilda (po Gazal Al Shaqab
[QA]) -
Michałów, Emandoria (po Gazal Al Shaqab) -
Michałów, Palmeta (po Ecaho) -
Janów Podlaski, Georgia (po Monogramm [US]) -
Michałów, Valeriana (po Werter) -
Agricola Farm, Etnologia (po Gazal Al Shaqab) -
Janów Podlaski, Wieża Babel (po Laheeb [IL]) i
Emmona (po Monogramm) -
obie z Michałowa. Przed sędziami wyzwanie
przyprawiające o ból głowy. Poza jedną -
Wieżą Babel, z wynikiem w klasie ăzaledwieÓ -
90,83 pkt. pozostałe noty powyżej 91 pkt., w tym
Emandoria z najwyższą oceną pokazu -
93,50 pkt. i pięcioma "dwudziestkami",
czyli najlepsza! I tak też zostało. (...)
|
|
Więcej na 14 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
...
Swego nie znacie
Anna
Stojanowska
fot. Lidia i Wiesław Pawłowscy
|
|
Zanim
aktualny numer "Arabów"
trafi do rąk czytelników, janowska aukcja Pride
of Poland od kilku miesięcy będzie należała już
do
przeszłości.
Takie
są nieubłagane prawa kwartalnika. Wynik,
oprawę, organizację aukcji
poddano już wnikliwej analizie. Niejednokrotnie.
Wszelakie popełnione błędy z dużą satysfakcją
wytknięto, winnych napiętnowano, rezultat
podsumowano mianem "gorszego
od zeszłorocznego",
"przeciętnego",
w najlepszym razie "zadowalającego".
I może słusznie, bo błędów należy unikać, a
nieustająca dążność do perfekcji powinna być
celem samym w sobie. Nie chodzi też o to, aby
spocząć na wygodnych laurach samouwielbienia.
Tylko czy w tej ogólnokrajowej tendencji do
wszechogarniającego krytycyzmu nie umyka nam
gdzieś po drodze obiektywizm?
Organizatorzy
aukcji z desperacką konsekwencją unikają od lat
wcześniejszych spekulacji na temat prognoz i
spodziewanych wyników. Zawsze jest to wielka
niewiadoma, obciążona rozbuchanymi nadziejami. (...)
|
|
Więcej na 20 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Tomasz
Moszyński
Szkice
do dziejów polskiego importu koni arabskich ze
Wschodu
Małgorzata
Śliż
|
|
Przekazy
źródłowe dotyczące najstarszych polskich
wypraw po konie arabskie
na
Bliski Wschód w większości wypadków nie
obfitują w szczegóły, przeciwnie -
z dzisiejszego punktu widzenia bywają zazwyczaj
irytująco lakoniczne.
Tylko
w niektórych przypadkach, poza informacjami związanymi
z samą podróżą można natrafić na wiadomości
na temat hodowli i chowu koni w tym regionie. Ich
wartość bywa zróżnicowana, niejednokrotnie
stanowią wyłącznie swoistą ciekawostkę. Zasługują
jednak na uwagę, jak wszystko co wiąże się z
tym nadal słabo znanym, heroicznym okresem dziejów
polskiej hodowli koni czystej krwi. Jeden z takich
wyjątkowych przypadków stanowią materiały związane
z ekspedycją Tomasza Moszyńskiego, koniuszego
ks. Eustachego Sanguszki, który bawił w krajach
Lewantu między rokiem 1817 a 1818. Korespondencja
prowadzona wówczas przez koniuszego ze swym
chlebodawcą, chociaż jej stan zachowania
pozostawia wiele do życzenia, zawiera interesujące
wzmianki odnoszące się do użytkowania oraz
hodowli koni na Wschodzie. Zainteresowanie tą
problematyką nie było wyłącznie zasługą
Moszyńskiego, nie mniejszą wagę do gromadzenia
wiedzy z tego zakresu przykładał również sam
książę. (...)
|
|
Więcej na 26 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Dermatofiloza
Jarvis
Newsletter -
sierpień
/tłum. K. Ch/
|
|
Dermatofiloza
jest jedną z najczęściej występujących, zakaźnych
chorób skóry u koni, znaną także pod nazwą
streptothricosis. Wywoływana jest przez bakterie
beztlenowe. Pierwszym objawem jest występowanie
strupów na łopatkach, grzbiecie i partii
biodrowej konia. Rosnący włos przebija się
przez nie, toteż strupy są trudne do wykrycia,
jeśli przez sierść nie namaca się uwypukleń
skóry. U koni w zimowej sierści mikroorganizmy
namnażają się intensywniej, gdyż między okrywą
włosową a skórą wytwarza się przestrzeń
utrzymująca ciepło, wilgoć i warunki
beztlenowe. Dermatofiloza jest chorobą zaraźliwą,
przenoszona z koni chorych na zdrowe głównie za
pośrednictwem rzędu i derek. Zarazki mogą również
wnikać do organizmu przez uszkodzenia lub otarcia
naskórka, a także ukąszenia owadów.
Dermatofiloza
nie jest sama w sobie poważnym schorzeniem, lecz
może stwarzać wrota zakażenia innymi rodzajami
bakterii, np. Streptococcus
lub Staphylococcus. Nie
można liczyć na jej samoistne ustąpienie, toteż
konieczne jest jak najszybsze podjęcie leczenia.
W pierwszej kolejności należy zadbać o
natlenienie zaatakowanej partii ciała, gdyż
bakterie Dermatophilus mogą bytować wyłącznie
w warunkach beztlenowych. A oto kilka wskazówek
umożliwiających zapobieganie szerzeniu się
dermatofilozy i jej zwalczanie.
(...)
|
|
Więcej na 29 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Bairactar
or. ar.
Agnieszka
Mikulska
|
|
W
sierpniowy dzień, tuż po emocjach towarzyszących
aukcji janowskiej i narodowemu czempionatowi, odbył
się w Janowie Podlaskim pokaz hodowlany. W ciepłych
promieniach słońca i pięknej scenerii placu za
maneżem stajni Wyścigowej i Woroncowskiej
przedefilowała przed zgromadzonymi widzami stawka
janowskich sław i najlepszych tegorocznych źrebiąt.
Na zakończenie tego urokliwego pokazu dziarsko
przekłusował przed publicznością najstarszy
wiekiem członek janowskiej elity - obchodzący w
tym roku trzydzieste urodziny ogier Balon 1979
(Gwarny - Ballada po Partner). Patrząc
na wesoło podrygującego jubilata, pałaszującego
podsunięte na srebrnej tacy kostki cukru, można
się zadumać nad żywotnością rodu Bairactara.
Rodu, który wydał szereg doskonałych koni o
epokowym znaczeniu dla wielu hodowli europejskich,
i to nie tylko rasy arabskiej.
Założyciel
rodu, siwy Bairactar or. ar. został sprowadzony
do Weil w 1817 r. dla króla Wirtembergii,
Wilhelma I, przez barona von Fechtiga. Bairactar służył
królowi kilka lat jako ulubiony
wierzchowiec. W stadzie wypełniał
swoje reproduktorskie obowiązki do 1838 r. Padł
w wieku 26 lat w 1839 r. Przez 21 lat działalności
hodowlanej pozostawił dla Weil 37 matek stadnych
oraz 7 ogierów. (...)
|
|
Więcej na 30 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
DA
VINCI FM nowoczesny arab w klasycznym typie
Lori
Ricigliano
|
|
Nie
bez racji określenie "koń
arabski"
kojarzone jest nieodłącznie z pojęciem piękna.
To najstarsza z ras czystych, którą wszystkie
współczesne rasy koni gorącokrwistych mają w
swych rodowodach. Araby mają w sobie coś z dzieł
sztuki, bo im dłużej podziwia się ich urodę,
tym bardziej pragnie się je posiadać. Wiele
pokoleń hodowców z oddaniem pracowało nad
wytworzeniem ustalonego typu tej rasy. Poprawna
budowa w połączeniu ze skonsolidowanymi liniami
krwi dała w efekcie to, co nazywamy klasycznym
typem konia arabskiego.
Mówiąc
o typie arabskim przeważnie mamy na myśli żywy,
lecz zrównoważony temperament, duże, ciemne i
szeroko rozstawione oczy, krótką, rzeźbioną główkę
o delikatnym pyszczku i małych, finezyjnie
wykrojonych uszach, ogon uniesiony jak pióropusz
i to wszystko, co wskazuje, że tak może wyglądać
tylko arab, a nie żaden inny koń.
Najważniejszą
bowiem cechą, odróżniającą araby od innych
ras, jest ich charakterystyczny wygląd. Arab po
prostu musi wyglądać jak arab i kropka! Jednak
nawet wśród urodziwych i typowych osobników wyróżniają
się okazy o szczególnie modelowej budowie i
takim "wzorcem"
okazał się w tym roku imponujący swoją urodą
ogier Da Vinci FM (Versace -
Full Moon Astar). Wkrótce już
cały "światek arabski"
dowiedział się, że ogier ten to stuprocentowo
współczesny arab, ale w klasycznym typie!
(...)
|
|
Więcej na 40 stroni |
|
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
One
były pierwsze
Krystyna Chmiel
|
|
Śmiałej
ekspedycji, poprowadzonej 90 lat temu przez inż.
Jana Grabowskiego, zawdzięczamy stawkę bardzo
wartościowego materiału zarodowego.
Niezwłocznie
po odzyskaniu niepodległości przez Polskę
przystąpiono do odbudowy hodowli koni ze zniszczeń
I wojny światowej, toteż już 1 marca 1919 został
utworzony w Ministerstwie Rolnictwa prowizoryczny
Zarząd Stadnin Państwowych. Jednym z pierwszych
zadań tej komórki organizacyjnej było
uruchomienie od podstaw Stada Państwowego w
Janowie Podlaskim, gdzie od razu utworzono dział
czystej krwi arabskiej. Zajął się tym pierwszy
pracownik działu hodowli koni na stanowisku
Inspektora Generalnego Stadnin Państwowych -
wówczas inżynier, późniejszy profesor Jan
Grabowski. Mija właśnie 90 lat od tych wydarzeń,
przypomnijmy więc, w jaki sposób, dzięki
odwadze, inicjatywie i talentowi organizacyjnemu
tego nietuzinkowego człowieka, pierwsze klacze
dotarły do Janowa. Miałam zaszczyt współpracować
z Profesorem w ostatnich latach jego życia, toteż
przytoczę wersję, jaką usłyszałam bezpośrednio
od niego.
W
tym czasie uzyskały niepodległość wszystkie państwa
wchodzące uprzednio w skład monarchii austro-węgierskiej.
(...)
|
|
Więcej na 46 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Gorąco
w Aachen
Urszula
Łęczycka, Jerzy "George" Zbyszewski
fot. Urszula Sawicka
|
|
Ważne
międzynarodowe pokazy, a do takich na pewno należy
Puchar Narodów w Aachen, gromadzą oprócz głównych
aktorów -
koni,
ich
trenerów i właścicieli,
także
szerokie grono hodowców i miłośników koni z całego
świata.
Poniżej
prezentujemy dwugłos -
relację
Urszuli Łęczyckiej i Jerzego "George’a"
Zbyszewskiego, którzy dla nas obserwowali i
skomentowali tegoroczny pokaz w Aachen.Urszula
Łęczycka: Pierwszy tytularny pokaz sezonu -
Puchar Narodów, jest uważany za jeden z dwóch
najtrudniejszych w Europie (obok Czempionatu Świata)
i jest z pewnością jednym z kilku najbardziej
prestiżowych na świecie. Według idei pomysłodawców
-
mjr. Iana Hedley i jego żony Annette, zaczęto go
rozgrywać jako imprezę otwartą dla krajów
zrzeszonych w WAHO i promującą drużynową
rywalizację ekip poszczególnych krajów.
Pierwsza edycja pokazu odbyła się w 1980 r. i
wygrała ją ekipa Wielkiej Brytanii która, po 27
latach rozgrywania imprezy, nadal prowadzi w
rankingu Pucharu Narodów, od 1992 nazwanego
"The Lady Harmsworth Blunt Memorial Trophy".
(...)
|
|
Więcej na 52 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Tak
się zaczęło...
Historia
wyścigów konnych w Polsce - cz. I.
Jerzy
Budny
fot. z archiwum Polskiego Klubu Wyścigów Konnych
|
|
Wyścigi
konne to jedna z najdawniejszych metod oceny wartości
użytkowej zwierząt. Jej zastosowanie odnotowuje
się już w czasach starożytnych na terenie
Egiptu, Grecji, Rzymu, czy w krajach Azji
Mniejszej.
Archeolodzy
odkryli, że już w 1350 roku p. n. e w Hatti
istniały zapisane pismem klinowym na glinianych płytkach
instrukcje dotyczące hodowli koni i ich
trenowania do wyścigów. O popularności wyścigów
w starożytności świadczy fakt, że słynny
liryk grecki Pindar w 476 roku p.n.e., sześć spośród
14 pieśni olimpijskich poświęca zwycięzcom w
wyścigach konnych, między innymi królowi
Heronowi z Syrakuz na koniu Pherenikos.
Jak
wielka jest siła tradycji wyścigów np. w
Japonii świadczy fakt przetrwania do dni
dzisiejszych gonitwy rozgrywanej w maju na torze
Kamikamo Shrine od ponad 800 lat. Podobnie wyścigi
w Sienie we Włoszech organizowane są wg tradycji
od ponad czterech stuleci.
Już
w starożytności obserwowano zjawisko degeneracji
ustrojów zwierzęcych, o czym wspomina
Arystoteles. Na potrzebę unikania zwyrodniałych
osobników w hodowli zwracają uwagę Wergiliusz
oraz Columella. (...)
|
|
Więcej na 58 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Jesienny
Lidia Pawłowska
fot. Lidia i Wiesław Pawłowscy
|
|
Po
raz czwarty we wrześniu janowska stadnina gościła
uczestników Jesiennego Pokazu -
imprezy ciepło odbieranej przez widzów i
lubianej przez wystawców.
W
klasach seniorów większość wciąż stanowiły
konie z państwowych stadnin w Janowie, Michałowie
i Białce, ale już w kategorii młodzieżowej
najwięcej do powiedzenia mieli wystawcy prywatni.
Wśród klaczek trofeum czempionki odebrała
roczna, pełna wdzięku Gadnes (Psytadel [US] -
Gracea) Jana Głowackiego, która w finale pokonała
dwuletnią, zgodnie nagrodzoną przez sędziów
wysokimi notami za urodę, pokrój i ruch Bajaderkę
(Złocień -
Bagatela) hodowli Agricola Farm, a własności
Moniki Luft oraz swoją rówieśniczkę, El
Piatzollę (WH Jus-tice [US] -
Enya), reprezentującą ZPH Strusinianka. Finał
ogierków wygrał trzyletni Czar Dam (Poganin -
Contra) hodowli Justyny Płatek, a własności
Jana Dobrzyńskiego. Srebrny medal zdobył roczny
michałowski El Omari (Enzo [US] -
Embra), a brąz -
Zachary (Psytadel [US] -
Zeksterna) Stanisława Sławińskiego.
W
rywalizacji seniorów większość medali zdobyli
gospodarze. Czempionką klaczy została janowska
Alhambra (Ecaho -
Albigowa), która już przed oceną w klasie
zauroczyła sędziów (i widzów) swoim wejściem
na ring. (...)
|
|
Więcej na 65 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Mały
Paryż w Moskwie
Urszula Łęczycka
fot. z archiwum autorki
|
|
Equiros,
Międzynarodowa Wystawa Hipiczna w Moskwie to nie
tylko duma przemysłu jeździeckiego Federacji
Rosyjskiej. Rozmach, czas trwania i różnorodność
programu tej imprezy, odbywającej się już od
jedenastu lat na terenie miejskiego parku-lasu
Sokolniki, sprawiają, że może być ona śmiało
określana "Rosyjskim Salonem Konia".
Organizowany przy udziale Ministerstwa Rolnictwa
Federacji Rosyjskiej, Federacji Sportów Jeździeckich
i Międzynarodowej Firmy Targowej MVK, Equiros
gromadzi co roku rekordową liczbę wystawców i
zwiedzających. W ubiegłym roku wystawę odwiedziło
ponad 22 tysiące osób, a stoiska i prezentacje
miało na niej aż 230 firm z Europy i Bliskiego
Wschodu. W tym roku frekwencja była bliska ubiegłorocznej.
Program wystawy odbywającej się na terenie 12
tys. m2 obejmował m.in. prezentacje i seminaria
poświęcone hodowli różnych ras, transportowi,
weterynarii, sztuce, czy różnym metodom
szkolenia koni.
Częścią
tego ogromnego hipicznego przedsięwzięcia
tradycyjnie jest Narodowy Pokaz Koni Arabskich, w
tym roku zorganizowany po raz siódmy. Otwarty
wysokiej klasy pokazem ujeżdżenia w wykonaniu
znanego ze służewieckiego toru ogiera Kamelek,
pokaz koni arabskich oglądany był z trybun przez
11 tys. osób!
(...)
|
|
Więcej na 68 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
|
Koń
jaki jest.....
|
|
W
cyklu „Sylwetki”
prezentujemy dziś artystę, który od lat obecny
w sierpniu w Janowie w czasie Dni Konia
Arabskiego, co pewien czas zaskakuje nas czymś
nowym. Przez lata przyzwyczaił nas do swoich
rysunków i akwarel, których tematem były konie,
najchętniej portretowane w ruchu, na swobodzie, z
wiatrem w grzywach. Później pojawiły się
impresje z wyścigów i piękne płaskorzeźby w
brązie. Od niedawna znaczące miejsce w pracach
Michała Siemińskiego zajmują nowoczesne, oszczędne
w rysunku rzeźby, lekko zaznaczające sylwetkę
ulubionego modela - konia. Michał
Siemiński ur. w 1948 r. w Łodzi. W latach
1969-74 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi:
malarstwo w pracowni prof. M. Jaesche i grafikę u
prof. L. Rózgi. Dyplom z grafiki artystycznej
uzyskał u prof. S. Fijałkowskiego. Uprawia
rysunek, grafikę, malarstwo i rzeźbę.
(...)
|
|
Więcej na 72 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
Rok
2009 rokiem przełomu
Marta
Wołtosz
fot. Lidia i Wiesław Pawłowscy
|
Do
tej pory, z wyjątkiem kilku prywatnych inicjatyw,
araby pod siodłem można było zobaczyć jedynie
przy okazji pokazów organizowanych w państwowych
stadninach i w dyscyplinie rajdów długodystansowych.
Używając
internetowych wyszukiwarek, korzystając z ogólnie
dostępnych i popularnych serwisów video, czy
wreszcie przeglądając branżowe czasopisma, jakże
często można natrafić na materiały
przedstawiające relacje, wyniki i sprawozdania z
różnorakich zawodów, pokazów i imprez
rozgrywanych na całym świecie, w których udział
biorą konie czystej krwi arabskiej. Mało tego...
w większości są to imprezy obfitujące w
konkurencje jeździeckie! Mnogość najróżniejszych
klas pleasure, western, kostiumowych i
klasycznych, takich jak ujeżdżenie czy skoki, a
nawet takich, które nieodmiennie kojarzą się z
hiszpańskimi rasami koni, czyli Doma Vaquera,
przyciąga nie tylko jeźdźców, hodowców i miłośników,
lecz także spore grono publiczności. I co najważniejsze,
są to zawody zarezerwowane wyłącznie dla koni
arabskich.
Śledząc
kalendarz imprez jeździeckich w Polsce,
przeznaczonych dla koni tej rasy, można odczuwać
pewien niedosyt. Do tej pory, z wyjątkiem kilku
prywatnych inicjatyw, araby pod siodłem można było
zobaczyć jedynie przy okazji pokazów
organizowanych w państwowych stadninach i w
dyscyplinie rajdów długodystansowych. (...)
|
|
Więcej na 74 stronie |
|
|
Nr
16/(4)2009
|
|
|
|
|

|
|
|






 









 
















|
|